Ustawa o krypto. Czas, by politycy oddali głos branży
Prezydent Karol Nawrocki ponownie zawetował ustawę o rynku kryptoaktywów. Projekt miał wdrożyć w Polsce unijne rozporządzenie MiCA i wyposażyć Komisja Nadzoru Finansowego w narzędzia do skutecznego nadzoru nad emitentami tokenów oraz firmami świadczącymi usługi związane z kryptoaktywami.

To już druga próba przyjęcia bardzo podobnych przepisów w ciągu kilku miesięcy. I druga, która zakończyła się wetem. W takiej sytuacji warto odejść od politycznych ocen i zadać bardziej fundamentalne pytanie: czy problemem jest sama idea regulacji, czy sposób jej przygotowania?
Regulować – ale jak?
Rynek kryptoaktywów nie jest już eksperymentem kilku entuzjastów technologii. To realna część gospodarki cyfrowej: startupy budujące rozwiązania oparte na blockchainie, firmy oferujące przechowywanie aktywów, podmioty pośredniczące w obrocie oraz tysiące klientów indywidualnych.
Regulacja jest potrzebna. Bez jasnych zasad trudno mówić o ochronie inwestorów, przewidywalności dla firm i równych warunkach konkurencji. Jednocześnie zbyt sztywne lub źle zaprojektowane przepisy mogą sprawić, że część działalności po prostu przeniesie się do innych jurysdykcji, a polscy przedsiębiorcy znajdą się w gorszej pozycji.
Dwukrotne weto pokazuje, że równowaga między nadzorem a swobodą działalności gospodarczej nie została jeszcze właściwie wyważona.
Brakuje realnego dialogu
W debacie o ustawie dominują politycy i urzędnicy. Tymczasem to branża najlepiej zna praktyczne konsekwencje proponowanych przepisów: wie, jak działają modele biznesowe, jakie są realne koszty zgodności z regulacjami i gdzie przebiega granica między ochroną rynku a jego paraliżem.
Jeżeli ustawodawca nie ma pełnej wiedzy technicznej i rynkowej – a trudno oczekiwać, by ją miał – naturalnym krokiem powinno być szerokie włączenie przedsiębiorców do procesu legislacyjnego. Nie w formie symbolicznych konsultacji, lecz rzeczywistej pracy nad zapisami, testowania ich w praktyce i oceny skutków regulacji przed ich uchwaleniem.
W wielu krajach właśnie w ten sposób buduje się nowoczesne prawo dla nowych technologii: w dialogu z sektorem, przy zachowaniu silnej roli państwa jako strażnika interesu publicznego.
Wspólna odpowiedzialność
Regulacja rynku kryptoaktywów nie jest sprawą prestiżową ani ideologiczną. To element budowania stabilnego otoczenia dla innowacji finansowych i technologicznych. Jeśli politycy nie czują się wystarczająco pewnie w tej dziedzinie, powinni tym bardziej zaprosić do stołu przedstawicieli branży i wypracować rozwiązania, które będą zarówno skuteczne, jak i wykonalne.
Bez takiego dialogu każda kolejna wersja ustawy może kończyć się tym samym – sporem, wetem i dalszą niepewnością. A w dynamicznej gospodarce cyfrowej brak przewidywalnych reguł gry to koszt, który ponoszą wszyscy: inwestorzy, przedsiębiorcy i całe państwo.