REKLAMA

Meta wraca do kryptowalut. Zuckerberg chce stablecoina

Pamiętacie Librę albo Diem? Meta już raz próbowała zrewolucjonizować płatności cyfrowe własną kryptowalutą i skończyło się klapą. Teraz firma Marka Zuckerberga szykuje powrót do tematu, ale tym razem ostrożniej.

mark zuckerberg
REKLAMA

Meta planuje integrację płatności opartych na stablecoinach już w drugiej połowie tego roku. Firma nie zamierza jednak tworzyć własnej kryptowaluty. Zamiast tego szuka zewnętrznego partnera, który zajmie się całą infrastrukturą płatniczą.

Rzecznik firmy, Andy Stone, napisał na X:

REKLAMA

Nic się nie zmieniło; nadal nie ma stablecoina Mety. Chodzi o umożliwienie osobom fizycznym i firmom dokonywania płatności na naszych platformach za pomocą preferowanej metody.

Zuckerberg chce stablecoina w swoim ekosystemie, ale woli, żeby ktoś inny wziął na siebie ryzyko

Meta rozesłała już zapytania ofertowe do kilku zewnętrznych firm. Według jednego ze źródeł, głównym kandydatem do pilotażu jest Stripe - i trudno się temu dziwić. Firma jest długoletnim partnerem Mety, a jej CEO, Patrick Collison, zasiada w radzie firmy od kwietnia 2025 roku. Do tego Stripe w zeszłym roku przejął Bridge - spółkę specjalizującą się właśnie w stablecoinach.

Czytaj więcej:

Po co Mecie stablecoin?

Odpowiedź jest prosta: pieniądze i zasięg. Meta ma ponad 3 miliardy użytkowników na Facebooku, WhatsAppie i Instagramie. Integracja płatności opartych na stablecoinach pozwoliłaby firmie uruchomić własne płatności, omijając prowizje bankowe i pośredników. To szczególnie atrakcyjne w kontekście przekazów pieniężnych między krajami - rynku, gdzie tradycyjne banki pobierają krocie.

Meta dołączyłaby tym samym do grona firm próbujących zbudować tzw. super - aplikację, która obsłuży nie tylko komunikację i rozrywkę, ale też codzienne transakcje finansowe. W tym wyścigu biorą już udział Telegram (który ma działający system płatności) oraz X Elona Muska, który właśnie przechodzi z wewnętrznych testów do pierwszej zewnętrznej bety swojego systemu płatniczego.

Meta już raz sparzyła się na krypto

W 2019 roku Meta zaprezentowała Librę - cyfrową walutę opartą na koszyku walut narodowych. Projekt wywołał poruszenie wśród regulatorów i polityków na całym świecie. Krytyczny odbiór sprawił, że Libra została przemianowana na Diem i mocno okrojona. Zamiast “globalnej waluty” miały być stablecoinem powiązanym z poszczególnymi walutami i tak naprawdę nigdy nie wyszła poza fazę planowania. W 2022 roku Meta ostatecznie zamknęła projekt, sprzedając prawa Silvergate za 182 mln dolarów.

REKLAMA

Teraz klimat regulacyjny w jest zupełnie inny

W lipcu 2025 roku prezydent Donald Trump podpisał tzw. Genius Act - pierwszą ustawę regulującą stablecoiny, która stworzyła podstawy prawne dla wydawców tych tokenów. Od tamtej pory łączna podaż stablecoinów przekroczyła już 300 mld dolarów. Banki, sieci handlowe i firmy technologiczne jedna po drugiej ogłaszają własne inicjatywy - PayPal ma PYUSD, a Tether uruchomił we współpracy z Anchorage Digital nowy token USAT dostosowany do wymogów amerykańskiego prawa.

Na tym tle ostrożny powrót Mety do tematu stablecoinów - tym razem bez własnego tokena i z doświadczonym partnerem u boku - wygląda jak pragmatyczna decyzja firmy, która nie chce powtórzyć błędów przeszłości, ale nie zamierza też zostać w tyle.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA